czwartek, 22 grudnia 2011
wtorek, 11 października 2011
Behemoth - "LUCIFER"
Świetny kawałek Behemoth. Minęło trochę czasu od premiery, szkoda że teledysk powstał tak późno. Nie mniej jednak, jest to typowe: MUSISZ ZOBACZYĆ.
http://vimeo.com/30017514
0 komentarze Etykiety: Behemoth, LUCIFER
sobota, 4 czerwca 2011
Jarosław Wajk - "Wehikuł czasu"
Jeśli miałbym wskazać jednego wokalistę, którego wokal zdarł się na moich magnetofonach, to byłby nim zdecydowanie pan Jarek Wajk.
Oddział Zamknięty trafił do mnie, dzięki rekomendacji mojego Ojca, który usłyszał ich na koncercie w Rogoźniku (gdzie pracował). Trafił wprost w serce młodego gniewnego - historia bowiem głosiła, że wokalista (wtedy zapewne pan Jaryczewski) został spoliczkowany (bądź tylko napastowany słownie - pamięć mnie już zawodzi) przez jakąś kobietę, którą oburzyła jego wypowiedź:
- Dlaczego nie klaszczecie? Chyba nas macie w dupie.
Jako potencjalny młody gniewny, albo raczej przyszły zbuntowany (muzycznie) - od razu podchwyciłem nazwę i kawałki.
Jakiś czas później dorwałem "Terapię" - i jestem nią zachwycony aż po dzisiejszy dzień. Teksty, muzyka, wykonanie - rock'n'roll. Znałem ją na pamięć i na wyrywki. Pamiętam - dumnie wszystkim powtarzałem, że słucham "polskiego rocka" kiedy padało tradycyjne hasło "czego sluchasz".
Udało mi się również być na koncercie OZ, niestety w okresie największej fascynacji alkoholem - dlatego niewiele pamiętam z samego koncertu (urwijcie mi głowę, ale nie pamiętam kto śpiewał!). Studiowanie zawiera w sobie element alkoholu, natomiast juwenalia w Częstochowie są niemalże synonimem słowa "alkohol".
Dużo później dowiedziałem się, jak potoczyły się losy p. Wajka. Szczerze mówiąc byłem w opozycji do wszystkich którzy mieli mu za złe rezygnację z muzycznego szczytu. Doceniam życiową decyzję mężczyzny. W ten sposób Oddział ma dwie historie - smutną w gruncie rzeczy Krzysztofa Jaryczewskiego i pozytywną Jarosława Wajka.
Poniższe wykonanie wrzucam dla wszystkich tych, którzy mają dość "ogniskowych" wykonań "Wehikułu czasu", albo kopiowanie sposobu śpiewanie ś.p. Ryśka Riedla. Wykonanie własne, świetne - choć inne.
Artysta, nie kopista.
Jarosław Wajk śpiewa "Wehikuł czasu" Dżemu przez ostroleka
0 komentarze Etykiety: "Wehikuł czasu", Jarosław Wajk
czwartek, 19 maja 2011
Nancy Sinatra - Bang Bang
Przypadkowo trafiłem na listę 10 antyweselnych utworów: http://tuba.pl/tubapl/1,113461,9592720,Nancy_Sinatra___Bang_Bang__My_Baby_Shot_Me_Down__,,ga,,2.html
Zastanawiając się, które miejsce zajmie "Windą do nieba" (niestety, nie została ujęta w rankigu) wszedłem na odnośnik i znalazłem taką oto perełkę:
0 komentarze Etykiety: Bang Bang, Nancy Sinatra
czwartek, 12 maja 2011
NOT - Świnie w kosmosie
Dobrych kilka lat temu, kiedy jeszcze zajmowałem się stroną internetową CKOD, dostałem od ichniejszego gitarzysty płytę pobocznego projektu NOT. Niedostępna wówczas na polskim rynku (również w internecie) produkcja, zachwyciła mnie od pierwszego wysłuchania. Rock'n'rollowa dusza jednak skupiała się na bardziej energetycznym graniu CKOD. Odgrzebałem niedawno płytę, włożyłem do odtwarzacza... i znów dla niej zwariowałem.
Projekty poboczne mają to do siebie, że często brakuje dla nich czasu. Dokładnie tak było z NOT, zobowiązania Kuby Wandachowicza i wspomnianego już Marcin Kowalskiego, zaowocowały (tak, to bardzo złe słowo) zawieszeniem działalności zespołu NOT. Dopiero, kiedy burza wokół CKOD ucichła i zgasł zgiełk zamieszania (nie będzie rewolucji), chłopaki wrócili do NOT. Nagrali drugą płytę i koncertowali - z tego co mi wiadomo, z powodzeniem. Niestety, nie było mi dane posłuchać NOT na żywo, więc nie będę wymyślał zachwytów nad grą na żywo - jestem jednak pewny, że doświadczenie wszystich członków zespołu są wystarczającą rekomendacją za tym, żeby ich zobaczyć na żywo.
Dziś krótki kawałek, ze świetnym tekstem. "Świnie w kosmosie" to świetna historia, wielowarstwowa - począwszy od psycho-narkotycznego tekstu, poprzez futurystyczną wizję eksterminacji "świniaków" z szyją grubszą niż głowa, aż po przezabawne wytłumaczenie zjawiska przyrodniczego, jakim jest "zaróżowienie nieba przed zmierzchem". Majstersztyk tekstowy.
Muzyka dość schematyczna, ale pięknie zgrana.
http://dropdeaddude.wrzuta.pl/audio/9GKtXeW2UBs/not_-_swinie_w_kosmosie
0 komentarze Etykiety: NOTŚwinie w kosmosie
piątek, 6 maja 2011
Genek Loska - She talks to angels
Muzyka jest strasznie szerokim pojęciem. Można ją kochać, nienawidzić, wybierać jedynie fragmenty, uwielbiać jednego artystę...
Można też tworzyć muzykę. Kiedyś, tworzenie muzyki było zarezerwowane wyłącznie dla wybranych jednostek. Wraz z rozwojem ludzkości, zwiększała się dostępność instrumentów, ludzi, sal koncertowych - rosła również ilość wykonawców. W pewnym momencie doszliśmy do sytuacji, kiedy ilość "odtwarzających" przekracza kilkutysiąckrotnie twórców. Tych ostatnich zaś, coraz trudniej spotkać na scenie. Z jednej strony to dobrze - np. pan Jacek Cygan głosu zbyt pięknego nie ma, ale piosenki pisze cudowne - wolę słuchać jednak np. Rynkowskiego. W gruncie rzeczy, 95% tego, co niosą masowe źródła przekazu, to odtwarzanie muzyki przez poszczególnych grajków.
Nie ma w tym kompletnie nic złego - jeśli artyści odnajdują "siebie" w tym, co grają. Pełno jest jednak, zwłaszcza w Polsce, kiczu - nagrywanego wyłącznie dlatego, że "radio to puści". Coraz mniej autentyzmu. Zniknęło nam ogniowo łączące młodych ludzi, grających ulubione kawałki swoich ulubionych kapel, z ludźmi widywanymi w telewizji, słyszalnymi w radiu.
Polscy artyści zamiast autentyczni, są autystyczni (nie obrażając chorych na autyzm). Zamknięci w swoim kilkusettysięcznym zarobku płytowym, obwarowani murami list przebojów, popierani przez dyrektorów stacji radiowych, wspierani przez zaiks.
Chcę takich muzyków - jak poniżej. Chcę ludzi, którzy czują to, co śpiewają - nawet, jeśli dla promocji potrzebują telewizji. Niech jednak to oni siebie promują przy wykorzystaniu TV, a nie TV promuje siebie ich wizerunkiem.
0 komentarze Etykiety: Genek Loska, She talks to angels
czwartek, 28 kwietnia 2011
Franek Kimono - Sound
Bez wątpienia, pierwszy raper RP zasługuje na uwagę. Disk-rap, jeśli chodzi o szczegóły. Jeden z pierwszych, a być może jedyny, zdecydowanie najważniejsza polska koncept postać. Wykreowana przez świetnego aktora Piotra Fronczewskiego - postać Franka Kimono.
Kilka, zbieżnych muzycznie kawałków. Świetne teksty, z których cytaty używane są do dzisiaj (prawie trzydzieści lat po wymyśleniu!), lekka i wpadająca w ucho muzyka.
poniedziałek, 24 stycznia 2011
Pastisz
W muzyce - jak najbardziej wskazany. A do tego ten wybór muzyki. Takie "deptanie świętości" - popieram jak najbardziej. Takie "kontrowersje" - również. Jednocześnie warto zwrócić uwagę na pomysłowość tego chłopaka - nie ma głosu, ale ma serce - to ważniejsze niż piękne struny głosowe.
poniedziałek, 27 grudnia 2010
Kabaret Ani Mru Mru - Pieśń Sentymentalnego Boksera
Że życie jest piękne...
Wysocki Wielkim Bardem był. Nie ulega wątpliwości. Piękne interpretacje, niesamowity głos, wyszukane teksty - całość zamknięta w idealne piosenki. Choć może słowo piosenki jest zbyt małe, albo zbyt "popowe". To, co zawsze mi smakowało w głosie Wysockiego, to wyczuwalny smak papierosów - nigdy nie paliłem, ale w Polsce każdy zna smak papierosów, każdy zna knajpy wypełnione dymem, domy przesiąknięte smakiem przetrawionego dymu, zasłony pożółkłe od nikotynowego posmaku. Nie lubię tego zapachu, ale nie znaczy to, że nie wracam do niego z sentymentem...
Że życie jest piękne...
bo zawsze jest jutro, bez względu na to, co jest dzisiaj. Jakkolwiek było wczoraj, jest dzisiaj - i to trzeba wykorzystać. I nie wiadomo co będzie za kwadrans.
"Wierzyłem, że potrafię przewidywać przyszłość - powtarzałem te same schematy" - to tekst Trenta Reznora - bardzo bolesny, chyba że przełamiesz tę rutynę. Przecież jest już jutro - jest dzisiaj!
Że życie jest piękne...
bo jest. Bo nastąpi dzień, kiedy się skończy - i to nie będzie już piękne
A tu wersja oryginalna:
czwartek, 23 grudnia 2010
Dżem - Modlitwa III Pozwól Mi
Koniec roku, to często okres rozliczeń. Rozliczeń ostatnich dwunastu miesięcy, pięćdziesięciu dwóch tygodni, trzystu szcześćdziesięciu kilku dni, mnóstwa godzin, minut i sekund. Dla odmiany zaproponuję coś innego - rozliczenie z życia...
Dżem, choć ostatnio odstawiłem na bok, wciąż należy do jednego z najważniejszych zespołów mojego życia. Nie przesadzę, jeśli napiszę, że to najlepszy - najbardziej techniczny, zróżnicowany muzycznie zespół w Polsce. Nawet te najbardziej znane, "ogniskowe ballady" są majstersztykami muzycznymi. Można je zagrać na gitarze, przy chóralnym śpiewaniu pijanych głosów, a jednocześnie można słuchać ich w domu - przy zgaszonym świetle, szklance dobrego whisky, z zamkniętymi oczami...
Otwórzcie zatem serca i wsłuchajcie się w błagalne modlitwy gitary Styczyńskiego, piękny śpiew nieżyjącego już Ryśka. Piękna piosenka, w tym ciepłym okresie zimnej pory roku.
0 komentarze Etykiety: Dżem, Modlitwa
