Piersi - Nie jestem cham
Najpierw sprostowanie - post ten, jak i ta piosenka nie mają nic wspólne z Panem, który pojawia się na jutubie.
Pamiętam dokładnie, kiedy po raz pierwszy usłyszałem "Piersi" - było to w czasie gorących wakacji roku 1993, które spędzałem w podkieleckiej wiosce o nazwie "Nowy folwark", mieszkając pod numerem (wybacz Ciociu, jeśli źle pamiętam) trzynastym. Żeby było bardziej sielsko (ale wciąż zgodnie z prrawdą), muzyka leciała z żółtego malucha, jeszcze na "żelaznych zderzakach", z głośnością dużo większą niż pozwalały na to głośniki. Tak, było to "ZCHN zbliża się", ponieważ właśnie ta piosenka bulwersowała zdecydowaną większość wioski. Cieszyliśmy się jak dzieci, bo trudno ukrywać że tymi dziećmi byliśmy. Nie mniej jednak nazwę zespołu zapamiętałem - co nie stanowiło trudności, w tym wieku trudność może sprawić raczej zapomnienie nazwy "Piersi".
Do ich muzyki wróciłem później - już po powrocie do "miasteczka" Olkusz. "Piersi" dostałem od pewnej dziewczyny, w zamian za "Defekt Muzgó", myślę że ta kaseta wciąż leży gdzieś w piwnicy. Po początkowym zachwycie zatęskniłem za tym bardziej pankowym graniem, wszak duszę muzyczną mam brudną i przesterowaną. Zespół Kukiza na dobre zagościł w mojej świadomości i chętnie do nich wracałem. Wracam - chyba powinienem napisać w czasie teraźniejszym, czego dowodem jest ten post. Muzyka niebanalna, z ciekawymi i wciągającymi tekstami. Jednak piersi to zespół zdecydowanie koncertowy. Posłuchajcie ich z płyt, ale nie wyrabiajcie sobie zdanie - tylko koncert oddaje to, jak dobrymi muzykami są chłopaki. Do zobaczenia pod sceną...

0 komentarze :
Prześlij komentarz